Nieruchomości Architektura Budownictwo

TwojePodworko.pl
mapa strony strona główna

Sedesowce wrocławskie
Architektura wrocławska: Sedesowce wrocławskie

Sedesowce wrocławskie Architektura zawsze spełnia określone funkcje swojej epoki. Zmienia się tak, jak zmieniają się gusty, trendy, preferencje. Wbrew pozorom to nie technologia jest głównym wyznacznikiem jej oblicza, ale szeroko rozumiana potrzeba. W naszym kraju wciąż żyjemy w otoczeniu pozostałości po okresie PRL-u, gdy architektura tak jak niemal wszystkie dziedziny życia podporządkowana była potrzebom partii.

Do takich budowli należy kompleks 6 wieżowców we Wrocławiu. Znajdują się one przy placu Grunwaldzkim, który dziś jest już praktycznie osiedlem wokół kilku głównych ulic, jak Wyszyńskiego, Sienkiewicza i Grunwaldzka. Powstały one w latach 1967-1975 w ramach zagospodarowania tej części miasta po zniszczeniach powojennych, miały swym wyglądem i wielkością utrwalać socjalizm i dowodzić łączności partii z narodem. Początkowo pomyślane, jako budynki mieszkalne, dziś mają też charakter usługowy.

Autorką projektu jest pani Jadwiga Grabowska-Hawrylak, znany architekt modernistyczny, laureatka prestiżowych nagród, w tym Honorowej Nagrody Stowarzyszenia Architektów Polskich w 1974 roku, znana ze znajdujących się także we Wrocławiu osiedla Kołłątaja, Domu Naukowca czy kościoła-pomnika Tysiąclecia Diecezji Wrocławskiej pw. Odkupiciela Świata znajdującego się przy ul. Bałtyckiej.

Zbudowane na planie prostokąta, 54 metrowe, 18-kondygnacyjne budynki wykonane są z betonu i zachowują też jego kolorystykę, szarą, stonowaną, dziś zniszczoną już przez czas. Mając wiele z typowych dla swoich czasów rozwiązań konstrukcyjnych, posiadają jednocześnie niezwykle oryginalną i unikatową elewację i fasadę długich boków, która składa się jakby z opaski symetrycznie poprzecinanej poziomymi, owalnymi otworami, lub z poziomych pasów. Podzielone jest to pionowo w trzy kolumny, strukturalnie odpowiadające klatkom wewnątrz. Fasada ta odstaje na kilka metrów od ścian, przez co liczne i równie charakterystyczne okna wizualnie wydają się mocno cofnięte, zapadnięte.

Początkowo nazywane entuzjastycznie Manhattanem, lub wrocławskim Manhattanem, te drapacze chmur szybko zyskały wśród mieszkańców miasta nowe miano, odnoszące się do ich wyglądu, a mianowicie sedesowce. Ta nazwa przyjęła się na trwałe. Niewątpliwie wieżowce są przykładem awangardowej architektury tak charakterystycznej dla PRL-u z lat 60. Dawniej były wyrazem technicznych możliwości oraz wielkości myśli architektów socjalistycznej Polski, dziś budzą już sprzeczne uczucia. Dla jednych to smutny relikt przeszłości, dla innych sentymentalny pomnik swoich czasów wart zachowania. Niestety dla mieszkańców budynków dylematem jest nienowoczesność tej konstrukcji, licznie pojawiające się problemy bytowe związane z przestarzałą technologią i niefunkcjonalność. Bez wątpienia sedesowce potrzebują pilnie remontu. Szansa na to pojawiła się wraz z pomysłem na umieszczenie na ścianach reklam, jednak zainteresowanym stronom nie udaje się dojść w tej kwestii do porozumienia.

Na zakończenie warto zauważyć, że trwają już prace modernizacji placu Grunwaldzkiego, które mają zmienić go w nowoczesne i funkcjonalne osiedle, według najlepszych wzorów światowych. Pozostaje mieć nadzieję, że w ramach tego projektu władze miasta uwzględnią także ten najmocniejszy akcent architektoniczny Grunwaldu, jak potocznie mieszkańcy miasta nazywają dzielnicę.

Sedesowce wrocławskie


"Sedesowce na pl. Grunwaldzkim potrzebują remontu. Zarządca zaproponował, by jego koszty pokryć, zasłaniając budynki gigantycznymi reklamami. Na jak długo? Może nawet na sześć lat Charakterystyczne wieżowce przy pl. Grunwaldzkim nigdy nie przeszły generalnego remontu. Jak tłumaczy administracja, Spółdzielnia Mieszkaniowa "Piast", z braku pieniędzy. Teraz mieszkańcy jednego z nich mają dwa tygodnie na podjęcie decyzji w sprawie sfinansowania ocieplenia elewacji. Albo z własnej kieszeni zapłacą po kilkanaście tysięcy złotych, albo zgodzą się na to, by ich okna przez kilka lat zasłaniała ogromna reklama.

- Zarząd od 15 lat obiecuje nam remont. Ściany przemarzają i od niepamiętnych czasów mieszkania są zagrzybione - skarży się jeden z mieszkańców. Ale póki co znalazły się jedynie pieniądze na ocieplenie budynku przy ul. Benedyktyńskiej, gdzie zarząd ma swoją siedzibę.

Zarząd poinformował spółdzielców o swoim pomyśle w zeszłym tygodniu. W zebraniu uczestniczył m.in. Krzysztof Kosz, który wraz z pięcioma innymi mieszkańcami budynku u zbiegu ul. Curie-Skłodowskiej i pl. Grunwaldzkiego próbuje przekonać pozostałych lokatorów do pomysłu z reklamą. - Opinie są podzielone. Wszyscy są zgodni co do tego, że sześć lat, czyli zaproponowany czas wynajęcia ściany pod reklamę, to zdecydowanie za długo. Ale możliwe są także inne rozwiązania. Istnieją przecież mniejsze banery, kilka już wisi na naszym budynku. Albo po prostu trzeba znaleźć firmę, która, płacąc tyle samo, zasłoni nam okna tylko na kilka miesięcy.

Koszt ocieplenia spółdzielnia wyliczyła na około 1,5 mln zł dla każdego budynku. Na jedno mieszkanie wychodzi 17 tys. zł. Potem przyjdzie kolej na wymianę wind i instalacji. To kolejne miliony. - A gdzie są pieniądze z dotychczasowych składek na fundusz remontowy i banerów reklamowych, które od dawna wiszą na naszym bloku? - oburzają się mieszkańcy.

Tadeusz Dzierżyk, wiceprezes zarządu SM "Piast": - Natychmiastowe remonty są koniecznie, choćby ze względu na przepisy budowlane w Unii Europejskiej. Jeżeli mieszkańcy nie zgodzą się na reklamy, to nie będzie remontu. Ale za kilka lat problemy techniczne i koszty będą jeszcze większe.

Marek Kurkowski z agencji reklamowej Supremum: - W Warszawie przy ul. Marszałkowskiej zakryte banerami okna to normalny widok. Metr kwadratowy reklamy w centrum dużego miasta daje ok. 350 zł miesięcznie, więc nic dziwnego, że ludzie w ten sposób zdobywają pieniądze na remonty.

Plastyk miejski Wrocławia Beata Urbanowicz przypomina jednak o czwartkowej uchwale rady miejskiej, która reguluje kwestie reklam na budynkach. - W Śródmieściu powierzchnia reklamy nie może przekraczać 40 proc. powierzchni ściany budynku. W tym konkretnym przypadku zaleciłabym spółdzielni umieszczenie na budynku ekranów diodowych, które nie będą zasłaniać okien
Daniel Libeskind
Moda na zakup
nieruchomości w
Hiszpanii i Bułgarii
Unia zmienia
prawo dotyczące
kredytów konsumenckich
Top 10
najbrzydszych budynków
w Polsce
Top 10
najładniejszych budowli
w Polsce
Czy warto
inwestować w
nieruchomości
w Szczecinie?




Copyright 2008. All rights reserved.